Św Antoni z Padwy
Św. Antoni, nazywany Padewskim, od miasta Padwy w północnych Włoszech, gdzie
umarł i gdzie znajduje się jego grób, urodził się w r. 1195 w Lizbonie, w
Portugalii. Rodzice jego: Marcin i Maria, należeli do stanu szlacheckiego, byli
głęboko religijnymi katolikami. Synowi na chrzcie świętym nadali imię Ferdynand.
Początkowe nauki pobierał w szkole przykatedralnej. W piętnastym roku życia
wstąpił do zakonu kanoników regularnych św. Augustyna. Przez dwa lata przebywał
w klasztorze św. Wincentego koło Lizbony a następnie, na jego prośbę,
przeniesiono go do klasztoru Krzyża Świętego w Koimbrze, która była wówczas
stolicą królestwa Portugalii, klasztor zaś słynął z tego iż był poważnym
ośrodkiem studiów - wysoko ceniono tam filozofię, Pismo święte i dzieła Ojców
Kościoła. W tym czasie Ferdynand otrzymał święcenia kapłańskie. Duży wpływ na
młodą duszę wywarły wydarzenia o wielkim rozgłosie. Zjednoczone siły wojsk
chrześcijańskich pod wodzą królów hiszpańskich odniosły dwa zwycięstwa nad
muzułmańskimi Maurami: pod Las Navas (1212) i pod Alcazer de Sol (1217). W
międzyczasie IV Sobór Laterański (1215) zapoczątkował reformę Kościoła oraz na
nowo wzbudził zapał do wyzwolenia Jerozolimy spod okupacji arabskiej. Wreszcie
trzecie wydarzenie: do Koimbry przybyli bracia mniejsi Franciszka z Asyżu i pod
miastem założyli klasztorek p.w. św. Antoniego, pustelnika. Pięciu zakonników z
tej wspólnoty poniosło śmierć męczeńską w Maroku (16 stycznia 1220) i wkrótce
potem w kościele Krzyża Świętego w Koimbrze odbyły się uroczystości pogrzebowe
tych męczenników. Ferdynand, pragnąc w większym jeszcze stopniu niż dotychczas
poświęcić swe życie Bogu, powziął decyzję przejścia do braci mniejszych, by jako
misjonarz móc głosić Ewangelię ludziom nie znającym Chrystusa. Spodziewał się
także przelać krew za wiarę. Było to w roku 1220. Przechodząc do franciszkanów
przyjął imię Antoni.
Pod koniec 1220 r. Antoni udał się na misje do Maroka. Nie było mu jednak dane
zostać misjonarzem ani męczennikiem. Zaledwie przybył do Afryki zmogła go ciężka
choroba. Na wiosnę 1221 r. podczas powrotu do ojczyzny rozpętała się gwałtowna
burza wskutek której statek miotany przez rozszalałe fale zboczył z właściwego
kursu i został wyrzucony na wybrzeże Sycylii. Antoni zatrzymał się u braci
mniejszych w Messynie i tu przez jakiś czas odpoczywał. Na Zielone Świątki 1221
r. została zapowiedziana w Porcjunkuli pod Asyżem kapituła czyli spotkanie braci
mniejszych. Wraz z innymi udał się tam i Antoni; zobaczył tam i usłyszał
założyciela zakonu Franciszka. Sam Antoni nie znany wówczas ogółowi braci, czuł
się zagubiony w tym wielotysięcznym tłumie. Zwrócił się wówczas do jednego z
prowincjałów, br. Gracjana a ten przeznaczył go do klasztoru - pustelni
Montepaolo koło Forli w północnych Włoszech. Odprawiał mszę świętą, modlił się,
czytał i rozważał Pismo święte, zajmował się zwykłymi zajęciami w klasztorze.
We wrześniu 1221 r. w Forli odbywały się święcenia kapłańskie. W ostatniej
chwili okazało się, że nie ma wyznaczonego kaznodziei. Zwrócono się więc do
Antoniego, aby przemówił do nowo wyświęconych. Antoni wygłosił kazanie. Wówczas
ujawnił swoją znajomość Pisma św. i talent kaznodziejski. Stał się wędrownym
kaznodzieją. Obchodził miasta i wioski Italii i wszędzie głosił dobrą nowinę
Chrystusa. Wśród chrześcijan pojawili się ludzie siejący zamieszanie. Nazywali
się katarami, tzn. czystymi. We Francji mówiono o nich albigensi od miasta Albi,
gdzie było ich najwięcej. Antoni studiował ich doktrynę i zwalczał błędy.
Poszedł do nich uzbrojony w wiedzę teologiczną i niestrudzony zapał. Nie zamykał
też oczu na cienie, jakie padały na Kościół, wzywając oziębłych katolików do
pokuty i cnotliwego życia. Mocy słów Antoniego towarzyszyły niekiedy
nadprzyrodzone znaki i cuda, dzięki którym nawracali się obojętni religijnie lub
błądzący w wierze. By mieć wyobrażenie, jak przedstawiał się dzień pracy
misyjnej św. Antoniego, posłuchajmy, co pisze jeden ze współczesnych mu
świadków: Zajęty głoszeniem kazań, nauczaniem, spowiadaniem, często nie miał
czasu, ani możliwości, aby się posilić. Tysiące ludzi go słuchały, a potem
cisnęły się do jego konfesjonału. W roku 1223 Franciszek powierzył Antoniemu
obowiązek nauczania kleryków wysyłając mu wyjątkowy w swej treści list: Bratu
Antoniemu, biskupowi memu, brat Franciszek [przesyła] pozdrowienie. Uważam to za
dobre, że wykładasz świętą teologię barciom, byle byś tylko podczas tego studium
nie gasił ducha modlitwy i pobożności, jak mówi reguła.
Uczył w Bolonii, w jednym z największych ośrodków naukowych, następnie w Tuluzie
i Montpellier. Był doskonałym znawcą Pisma świętego. W dowodzeniach najczęściej
opierał się na słowach zaczerpniętych z Ewangelii, dlatego otrzymał tytuł
doktora ewangelicznego, co autorytatywnie zatwierdził papież Pius XII,
zaliczając w roku 1946 św. Antoniego do grona Doktorów Kościoła. Natomiast
Grzegorz IX, który znał Antoniego i słuchał jego kazań, nazwał go żywą Arką
Pisma świętego. Słowa te oznaczają, że Święty znał Pismo święte w takim
stopniu i tak umiał się nim posługiwać w kazaniach, jak nikt dotychczas.
Działalność Antoniego nie ograniczała się tylko do Włoch. Około roku 1225 udał
się do północnej Francji dla nawrócenia albigensów. Głosił do nich kazania,
równocześnie dla zakonników prowadził wykłady Pisma świętego przygotowując ich
do zwalczania błędów wspomnianej herezji. Zakładał także klasztory, przez jakiś
czas w jednym z nich, w Limoges, był gwardianem. W roku 1227 Antoni, w wieku
zaledwie 32 lat, został wybrany prowincjałem na północne tereny dzisiejszych
Włoch. Teraz do dotychczasowych obowiązków głoszenia kazań i nauczania teologii
kleryków, doszło wizytowanie zakonników rozległej prowincji. Wtedy to, na
przełomie 1227 i 1228 roku Antoni po raz pierwszy przybył do Padwy, do miasta, z
którym odtąd związało się nierozerwalnie jego imię. W maju 1230 roku Antoni
został zwolniony z obowiązków prowincjała. Pozostał w Padwie, zamieszkał w
klasztorze Matki Bożej, i tam zabrał się do pisania swoich kazań i wykładów. Z
ich treści wynika, że Antoni był wybornym teologiem w rozpatrywaniu dogmatów
oraz znakomitym mistrzem w dziedzinie życia wewnętrznego. W okresie Wielkiego
Postu 1231 roku Antoni na prośbę biskupa wygłaszał kazania. Mieszkańcy Padwy,
podobnie zresztą jak i w innych miastach, żyli w sporach i nienawiści klasowej.
Bogacze ogarnięci szałem wyzysku i lichwy pożyczali na wysoki procent
biedniejszym, doprowadzając ich do ruiny. Pod wpływem kazań Antoniego ludzie
zmieniali się z dnia na dzień. W mieście zapanował ład moralny. Pod koniec maja
1231 roku Antoni udał się do Werony. Dowiedział się bowiem, że Ezzelino di
Romano, człowiek okrutny i nie liczący się z prawem, narzucał wszystkim jarzmo
swej niepohamowanej władzy. Mężny zakonnik stawił się u Ezzelina i swoją
perswazją zdołał ułagodzić srogiego możnowładcę.
Heroiczne czyny miłosierdzia, głoszenie kazań, napięcia duchowe i żywy udział w
cierpieniu innych - wszystko to odbiło się na zdrowiu Antoniego. Nękała go
ciężka choroba wodnej puchliny. Czując ubytek sił do pracy poprosił braci, aby
pomogli mu dostać się do podmiejskiej wioski Camposampiero. Tutaj odpoczywał,
modlił się, głosił słowo Boże okolicznym mieszkańcom. W piątek, 13 czerwca 1231
r., około południa, Antoni zasłabł. Wiedział, że zbliża się moment odejścia do
Boga, poprosił więc braci, aby go zawieźli do Padwy, tam bowiem w klasztorze
Matki Najświętszej, pragnął umrzeć. Nie dowieziono go jednak. Zatrzymano się
niedaleko Padwy, w szpitaliku sióstr klarysek w Aracelli. Po spowiedzi,
przyjęciu komunii świętej i sakramentu namaszczenia chorych Antoni zaintonował
hymn maryjny:
O pełna chwały Dziewico, nad gwiazdy niebios wznioślejsza. Na chwilę
przed śmiercią odezwał się do otaczających go współbraci: Widzę Pana mego!
Twarz jego stała się pogodna i spokojna, oczy wzniósł w niebo. Pod wieczór cicho
zasnął w Panu mając zaledwie 36 lat życia, z czego w zakonie franciszkańskim
niespełna 10. Pogrzeb odbył się we wtorek 17 czerwca przy udziale biskupa
padewskiego, dygnitarzy miejskich i licznych rzesz ludu. Ciało zostało złożone w
kościele franciszkańskim Najświętszej Maryi w Padwie.
Śmierć nie przerwała dobroczynnego działania Antoniego. Do jego grobu
przychodzili ludzie i upraszali sobie łaski. Działy się cuda. Było ich tak dużo,
że biskup padewski uprosił papieża Grzegorza IX, aby ogłosił Antoniego świętym.
Zaraz rozpoczął się proces kanonizacyjny. W niecały rok po śmierci, 30 maja 1232
r., Antoni z Padwy został ogłoszony świętym. W tym samym roku rozpoczęto
przebudowę kościoła Najświętszej Maryi Panny w Padwie. W 1263 r. przeniesiono do
niego ciało św. Antoniego w obecności Bonawentury z Fidanza (późniejszego
świętego), najwyższego przełożonego zakonu. Okazało się wówczas, że język
świętego został nienaruszony. Włożono go do złotego relikwiarza. Można jeszcze
do dziś oglądać ten cudownie zachowany język. Późniejsze wieki nadały św.
Antoniemu tytuł patrona żeglarzy oraz patrona ludzi strapionych z powodu
niepowodzeń życiowych. Należy do najpopularniejszych ze świętych; we Włoszech
mówi się o nim po prostu: Il Santo.
Słusznie wierzymy, że święci są naszymi orędownikami w niebie, że interesują się
nami, naszymi sprawami, naszymi kłopotami, zgubionymi rzeczami, zapomnieniami.
Niestety, dla niektórych te prośby, te ofiary są jedynym nabożeństwem. Święci są
nie tylko naszymi pośrednikami, są również wzorami do naśladowania. Dobrze jest
modlić się do nich, ale lepiej jest ich naśladować.